EmEvent - Agencja eventowa
Event manager - team EmEvent

Świat event managera – jak wygląda naprawdę?

„Ale masz pracę marzeń!” – czyli jak naprawdę wygląda życie w branży eventowej

Osoby spoza branży eventowej bardzo często mówią nam:

„Organizujesz eventy, zwiedzasz, latasz balonem, jeździsz na quadach, poznajesz artystów? Przecież to praca marzeń!”
„Znowu pięciogwiazdkowy hotel? Chyba masz ich już dosyć?”
„Jedziesz do Paryża na event? To brzmi jak wakacje!”

I wiecie co? Uśmiechamy się wtedy szeroko. Bo trochę mają rację.
A trochę… zupełnie nie 😊

Eventy od kulis – czyli nie wszystko złoto, co się świeci

Każdy, kto pracuje w branży eventowej, doskonale wie, o czym mówimy. Tak — organizacja wydarzeń to mnóstwo pozytywnej energii, emocji i adrenaliny. To kreatywność, ludzie, miejsca i projekty, które naprawdę potrafią zachwycić.

Ale żeby naprawdę lubić tę pracę, trzeba mieć określony zestaw cech charakteru.

Podstawą są:

  • długie godziny pracy,
  • częsty brak snu,
  • worki pod oczami, które stają się elementem stylizacji,
  • hot-dogi ze stacji benzynowej, bo „coś trzeba zjeść”,
  • i planowanie życia prywatnego z dopiskiem: „chyba że wyskoczy nagły event” 🙂

Jesteśmy pierwsi i ostatni. Zawsze.

Na evencie jesteśmy pierwsi nad ranem i ostatni, którzy wychodzą — niezależnie od tego, czy trwa on jeden dzień, tydzień czy dwa. Zawsze z uśmiechem, zawsze z planem B, C i D w kieszeni.

Dla nas:

  • zapomniana ładowarka to żaden problem,
  • sala konferencyjna „której nie widać, mimo że się przed nią stoi” — też,
  • brak ulubionych warzyw na talerzu? Załatwimy.

A to tylko drobnostki. W tle przecież musi działać cała machina: logistyka, technika, wykonawcy, dekoracje, scenografia, harmonogramy i dziesiątki decyzji podejmowanych w biegu.

Kim jesteśmy na evencie? Wszystkimi naraz.

raca w branży eventowej to ciągłe przełączanie ról. Jednego dnia (a czasem jednocześnie) jesteśmy:

  • event plannerami,
  • producentami,
  • administratorami,
  • managerami,
  • nauczycielami,
  • rodzicami,
  • przyjaciółmi,
  • strażakami gaszącymi „pożary”,
  • kelnerami, logistykami i psychologami w jednym.

Zmieniamy role w zależności od sytuacji, bo najważniejsze jest jedno: żeby wszystko zagrało.
I chyba wszyscy w branży wyznajemy tę samą zasadę:

„Chcesz, żeby coś było dobrze zrobione? Zrób to sam.” 🙂

Dlaczego to robimy?

Bo kochamy moment, w którym pomysł z kartki lub prezentacji staje się rzeczywistością.
Bo pomagamy integrować, edukować, świętować i budować relacje.
Bo uśmiech uczestników to najlepsza nagroda, jaką możemy dostać.

A czy chcemy czegoś w zamian za setki dodatkowych zadań, nieprzespane noce i hektolitry kawy?
Chyba tej adrenaliny, która pojawia się tuż przed startem wydarzenia.
Tego momentu, kiedy wszystko rusza, a my możemy na chwilę stanąć z boku i powiedzieć w myślach: „Działa.”

I tego prostego „dziękuję” od Klienta — które po miesiącach przygotowań znaczy więcej niż tysiąc słów.

I wiecie co?

Tych nieprzespanych nocy, wczesnych poranków, opuszczonych urodzin, wesel, zmienionych planów, worków pod oczami i litrów kawy nie zamienilibyśmy na nic innego.

Kochamy świat eventów — z jego plusami i minusami.
Kochamy adrenalinę, satysfakcję i proces tworzenia.
A najbardziej kochamy to, że nasi Klienci mogą spokojnie uczestniczyć w wydarzeniu, nie stresując się niczym.

Bo od tego jesteśmy my.

Udostępnij wpis: